Jeden rzut karny przesądził o wyniku. Zawisza Bydgoszcz przegrał z liderem

Jeden rzut karny przesądził o wyniku. Zawisza Bydgoszcz przegrał z liderem

Zawisza Bydgoszcz nie zdołał zatrzymać lidera Betclic 2. ligi. Niebiesko-czarni przegrali na własnym stadionie ze Zniczem Pruszków 0:1, ponosząc drugą ligową porażkę z rzędu. O wyniku spotkania przesądził rzut karny wykorzystany w 69. minucie przez Dawida Barnowskiego. Bydgoszczanie mieli swoje okazje, ale tym razem nie znaleźli sposobu na pokonanie bramkarza rywali.

Spotkanie rozpoczęło się od otwartej gry i sytuacji pod obiema bramkami. Już w 7. minucie Zawisza mógł objąć prowadzenie. Po strzale Szumilasa bramkarz Znicza odbił piłkę przed siebie, a do dobitki dopadł Filip Kozłowski. Napastnik gospodarzy miał znakomitą okazję, jednak golkiper przyjezdnych zdołał zatrzymać również jego uderzenie.

Znicz szybko pokazał, że nie zamierza ograniczać się do defensywy. Groźnie strzelał Proczek, a jeszcze lepszą szansę miał Adrian Kazimierczak, który znalazł się bez krycia w polu bramkowym Zawiszy. W tej sytuacji świetnym refleksem popisał się Michał Oczkowski, ratując bydgoską drużynę przed stratą gola.

Zobacz również:  Astoria Bydgoszcz z nową nazwą. Mlekpol został sponsorem tytularnym klubu

Z upływem czasu coraz wyraźniej zaznaczała się przewaga zespołu z Pruszkowa. Lider rozgrywek dłużej utrzymywał się przy piłce i potrafił zepchnąć gospodarzy do obrony. Zawisza skutecznie odpierał jednak kolejne próby rywali, dzięki czemu pierwsza połowa zakończyła się bez bramek.

Rzut karny zdecydował o porażce Zawiszy Bydgoszcz

Po zmianie stron bydgoszczanie ruszyli do odważniejszej gry. Swoich sił próbowali Filip Kozłowski i Stępień, ale ich uderzenia nie przyniosły prowadzenia.

Znicz również szukał okazji do zdobycia bramki. Szczególnie aktywny był Kazimierczak, który po przechwycie piłki ruszył w kierunku bramki Zawiszy. Kolejny raz na wysokości zadania stanął jednak Oczkowski, skutecznie interweniując w trudnej sytuacji.

Bramkarz niebiesko-czarnych przez długi czas należał do wyróżniających się zawodników na boisku. W 69. minucie nie zdołał jednak uchronić swojego zespołu przed stratą gola. Po faulu na Kazimierczaku sędzia podyktował rzut karny dla gości. Do piłki podszedł Dawid Barnowski i skutecznym strzałem dał Zniczowi prowadzenie.

Zobacz również:  Astoria Bydgoszcz z nową nazwą. Mlekpol został sponsorem tytularnym klubu

Stracona bramka zmusiła gospodarzy do bardziej zdecydowanych ataków. Zawisza próbował odrobić stratę, a sztab szkoleniowy sięgnął po zmiany. Na murawie pojawił się między innymi Jakub Łukowski, który dołączył do bydgoskiej drużyny w tygodniu poprzedzającym spotkanie.

Mimo ofensywnych prób i zmian w składzie bydgoszczanom nie udało się doprowadzić do wyrównania. Znicz utrzymał jednobramkowe prowadzenie do końcowego gwizdka i wywiózł z Bydgoszczy komplet punktów.

Przed Zawiszą wyjazd do Nowego Sącza

Porażka ze Zniczem Pruszków oznacza, że Zawisza zakończył serię trzech kolejnych spotkań na własnym stadionie bez pozytywnego akcentu w ostatnim meczu.

Teraz niebiesko-czarnych czeka wyjazdowe starcie z Sandecją Nowy Sącz. Na własny stadion bydgoszczanie wrócą 23 października, kiedy podejmą Świt Szczecin.

Zobacz również:  Astoria Bydgoszcz z nową nazwą. Mlekpol został sponsorem tytularnym klubu

Zawisza Bydgoszcz – Znicz Pruszków 0:1 (0:0)

Bramka: 69. min – Dawid Barnowski (rzut karny).

Zawisza Bydgoszcz: Oczkowski – Dziarkowski, Staniak, Golak, Juśkiewicz, Cywiński, Kona (76. Mas), Stępień (76. Łukowski), Szumilas (69. Rak), Bogusiewicz (69. Kuśmierczyk), Kozłowski.

Znicz Pruszków: Napieraj – Barnowski, Pawlik, Jach, Nadolski, Borecki, Okhronchuk, Proczek, Ratajczyk (81. Kosmalski), Kazimierczak, Mazurek (72. Szafrański).

administrator
Redaktor lokalny serwisu wiadomości bydgoskie, na co dzień śledzi życie Bydgoszczy i regionu. Pisze o tym, co dzieje się na ulicach miasta – od ważnych decyzji samorządu, przez wydarzenia kulturalne, aż po sprawy mieszkańców. Zawsze blisko ludzi, zawsze z otwartymi oczami i uchem. Miłośnik Bydgoszczy i lokalnych historii, które warto opowiedzieć.

Powiązane